Wygląda na to że w Lublinie kultura przestała się OPŁACAĆ. Ciekawe co miało tak radykalny wpływ na zmianę POLITYKI miasta. Może radnym nie po drodze w tym kierunku skoro Lublin nie dostał nominacji na stolice kultury.
Może nie jest już w INTERESIE miasta wspieranie działań artystycznych i bezrefleksyjnie teraz zacznie wielkie czystki kulturalne. Ciekawe czy inicjatorzy naszego biegu po wygraną przewidzieli taki scenariusz i czy mają jakiś pomysł co dalej z takim miejscami jak Tektura, bo to miejsce w walce o nominacje było w 100 procentach lojalnym sprzymierzeńcem. Mówi się, że rewolucja zjada własne dzieci. Pozostaje tylko pytanie czy Lublin kiedykolwiek zasługiwał na miano stolicy kultury i czy tak naprawdę była to walka tylko o wymierne korzyści które miały wypełnić miejskie konto, i dlaczego nie dostrzega się w takim kulturalnym mieście głębokich wartości takich jak bezinteresowne zaangażowanie, niemodne dziś ideały, ludzi tworzących coś w co wierzą. Tacy ludzie istnieją w Lublinie, stworzyli dla nas Tekturę. Miejsce nie poddające się kompromisom programowym, politycznym rozgrywkom, dotacyjnej obłudzie. Miejsce wolne,otwarte, dające schronienie zjawiskom i sytuacjom które nie mają szansy zaistnieć w komercyjnym mainstreamie. Postawom często nierozumianym ale obecnym w naszym społeczeństwie i koniecznym do zaakceptowania. Miejsce prawdziwej ALTERNATYWY. Alternatywy, która ma jakże głęboką tradycję w naszym mieście, tylko mam wrażenie że stetryczała na ciepłym etacie, zapominając co to wolność wypowiedzi, oddolna inicjatywa, dyskurs społeczny. Alternatywa z która wielu szanowanych i istotnych działaczy, twórców a nawet polityków łączą silne korzenie. Gdzie są, gdy potrzeba istnienia takiego miejsca jak tektura w naszym mieście jest kwestionowana. Miasta w którym odbywają się Konfrontacje Teatralne, gdzie Chatka Żaka obrosła w legendę jako mekka ruchu studenckiego walczącego z systemem totalitarnym. Gdzie istniało Studio Teatralne z którego twórcy wyruszali w świat pokazywać Lubelski alternatywny sposób patrzenia na rzeczywistość. Gdzie przez lata Centrum Kultury dawało tym samym twórcom schronienie, aby nie zeżarł ich bezlitośnie raczkujący kapitalizm a unikatowe zjawisko Alternatywy lubelskiej mogło przetrwać. Gdzie ONI są i ich opinie, gdy miejsce w którym ich dzieci mogą kontynuować tą tradycje jest do zamknięcia. A może to koniec, a właściwiej jest spytać kto następny- Galeria Labirynt, Rozdroża, Centrum Kultury, bo Chatka Żaka padła już dawno . Nie do pojęcia jest dla mnie taka sytuacja, choć z drugiej strony gdy patrze na powstawanie marionetkowych ośrodków wypełnionych rzeszą zindoktrynowanych wolontariuszy, wykonywających skrzętnie i bezrefleksyjnie przydzielone im funkcje, a całość powstaje by legitymizować działania i cele wytyczane przez politycznie zależnych menadżerów kultury, to sytuacja że ktoś opluwa i depcze ta piękną tradycje przeraża, ale wydaje się być logiczna.
Piotr Loulou Lużyński
10 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Gorycz tej gorzkiej ironii winna truć w winnych. Winnymi są radni. Niektórzy. Ale sporo ich. Mają mandat społeczny, bo ktoś ich wybrał. Bez ich udziału rządzić się nie da. Winna więc jest cała społeczność lokalna. Tacy póki co sobie nawzajem jesteśmy. W tekście wiele instytucji stawianych jest w złym świetle. To w większości chybione zarzuty, czyli insynuacje.Źle dobrane przykłady. Po co tak?
nawet ludzie w temacie mogą was ( Tekturę) uważać za słabą alternatywę. Co to za kultura nie szanująca kultury innych. Jeśli robicie w mieście akcję typu streetart, a chodzi mi głównie o pomalowany płot teatru w budowie, to powinniście poszanować inną kulturę graffiti- dobre style lubelskich grafficiarzy zostały pokryte nawet nie w całości, a w części, ponieważ jeszcze wystają spod waszych “dzieł” (dla mnie jest to wielki brak szacunku dla pracy innych). Poza tym poziom tych rysunków jest poniżej krytyki, więc z takim badziewiem wara od miasta!!!
Szkoda, że tak się dzieje u nas w mieście. Potencjał jest, ludzie są, ale na pewno nie w Tekturze, która bardzo straciła w moich oczach przez ostatnie lata. Zmieńcie swoje postępowanie, albo szybciej skończycie, niż wam się wydaje. Zero szacunku.
Piotrze dobrze, mądrze i mocno powiedziane !!1 :)
Tylko nie logicznie… Awangarda była w Lublinie w latach 70 zeszłego stulecia. Wówczas było w Lubinie 27 teatrów a nie “obowiązkowy” geniusz Opryński. Twoje pytania w gruncie rzeczy mają jedną charakterystyczną cechę wynikają z wychowania na tej “awangardzie” i braku innego horyzontu bo go nie ma i nie było. A pytania które stawiasz, są po prostu nagłym uświadomieniem sobie, że TAK jest. Dodam jeszcze, że od dawna!!!!
Lublin jest nieprawdopodobnie mało twórczy i jedynie ruchliwością próbuje zapracować na efekt. W kółko powtarzając te same gesty, znaki, ruchy… Twórcza nuda i rutyna TU nazywana Awangardą.
A jeżeli masz ochotę to sprawdzić, to proszę: nie pojawią się, żadne komentarze pod tym tekstem, bo by komentować trzeba mieć jakieś zdanie, nie będzie dyskusji i niczego. Twój głos utknie w ciszy Lubelskiego marazmu :)
Ale z całego serca gratuluje konkretnej odwagi.
A jeśli to kultura nie nadąża za komercjalizowaniem się świata , a świat jej zwyczajnie w przyszłości już nie będzie jej potrzebował ? .. Wszyscy gonimy za kawałkiem grosza aby utrzymać się w naszych wynajętych mieszkaniach ,. aby za parę groszy w dyskoncie kupić byle taniej …a ci co są na górze i decydują komu i jak reglamentować prawo do tworzenia kultury i wspierać powinni garstkę tej nieskomercjalizowanej garstki zapaleńców są ślepi i głusi … zadowalają się imprezkami okraszonymi wódeczką i sutym jadłem …np na Zamku Lubelskim , albo w ratuszu …w atmosferze namaszczenia i spełnienia obowiązku wobec kultury… wygłaszają przemówienia ( napisane przez sekretarki ) uśmiechają się i ślą sobie ukłony , a nas mają w dupie ! A jak się najedzą- to co ? A no właśnie idą do wc i to jest konsensus ich działań mocno kulturalnych … czasem im się sprzeciwi i się zdarza , że się zahaftują i oby wtedy dobrze walnęli głowa w ceramikę i się obudzili .. ! Oni jednak nadal będą spali .. do następnego spotkania .. nt.” Rola kultury we współczesnym świecie w aspekcie miasta Lublin …nominowanego ( ?) do Europejskiej Kulturalnej Stolicy… ech … !!! w każdym razie fundusz reprezentacyjny został wykorzystany zgodnie z przeznaczeniem … pierd ! (czyt : prrrut )
Sprawa jest prosta: niech Tektura spłaci rachunki i działa dalej.
Mi osobiście wybitnie nie po drodze z ich pseudokulturą, która bazuje generalnie na performance’ach w toaletach, czy nekrofilskich walentynkach. Co jednak trzeba przyznać – pozwala na uwidocznienie alternatywy: kultura-(anty/pseudo)kultura.
@Roman Pukar: W liście nie ma mowy o awangardzie i słusznie. To jest dewangarda. To wszystko już było.
Cóż, widocznie alternatywa proponowana przez Tekturę nie trafia w oczekiwania społeczności Lublina. Ludzie chcą, dajmy na to, oglądać filmy alternatywne czy niszowe, ale niekoniecznie promujące wartości (tak, co za wstrętne słowo) z którymi się nie zgadzają czy poglądy które są dla nich nie do zaakceptowania. Niech kolektyw nie będzie więc zdziwiony, że niewielu śpieszy z gestami poparcia dla pozostawienia Was w dotychczasowej siedzibie – zwyczajnie przez te lata nie zapracowaliście na to. Sama alternatywa dla alternatywy – jeśli dla kogoś jest to sens życia, niech tym żyje, ale dlaczego obwiniać społeczność Lublina za swoje niepowodzenia? Może zamiast szukać przyczyn porażki w środowisku, lepiej wejrzeć wgłąb siebie i zrobić rachunek. Niekoniecznie sumienia. Z całego serca życzę by udało się coś dojrzeć i aby w uszach nie zadzwoniła cisza.
Zgoda – Tektura mogłaby być lepsza, Tektura popełnia błędy – ale pokażcie mi nieomylnego człowieka czy instytucję. Jednak nikt chyba nie ma wątpliwości, że jeśli Tektura zniknie, Lublin stanie się jeszcze bardziej nijakim i nudnym miejscem. Może o to właśnie chodzi radnym?
Mam pytanie. O co chodziło autorowi kiedy pisał o “zindoktrynowanych wolontariuszach”? Mnie, jako przedstawicielce tej społecznosci, zrobiło sie po prostu przykro (tym bardziej, że słowa te zostały wykorzystane przez Leniaka do kolejnego ataku na moją osobę na forum Dziennika). Piotrze – wydaje mi sie, że skrzywdziłeś ludzi, którzy swój wolny czas poswięcaja na bezinteresowną pracę. Pracuję przy wielou imprezach, współorganizowałam kilka i wiem, ze bez wolontariuszy zadna z ich by sie nie odbyła. Wolontariat to zreszta bardzo dobra lekcja, mozna się dzieki niemu wiele nauczyć i zdobyc wiele doswiadczeń. Indoktrynacja? Czy sa ludzie od niej wolni? Wszyscy jej jakos tam podlegamy. Ci, co twierdza inaczej oszukuja siebie samych. Ale zasadniczo – działam w wolontariacie bo to lubię, dla nie to frajda i tyle, a jeszcze jak mogę za darmo wejściówki dostac – to juz wypas. Mam świadomość jednoczesnie, że do pięt nie dorastam tym, którzy pracuja jako wolontariusze w hospicjach. Nie stac by mnie było na codzienne patrzenie na ludzkie dramaty.
Kultura w jaką obrośli dzisiejsi lublinianie trzyma się kurczowo standardów, któych próżno szukać w działaniach Tektury. List zaadresowany jest do osób, które nie zrozumieją przekazu, a buntownicza forma ironii rozbije się o nieinteligentne postrzeganie świata. Mimo, że mało z Tekturą mam wspólnego całym sercem jestem za tym co tam się wyprawia, z całym dobytkiem i ideą. Niestety list ten nie pachnie pieniędzmi, więc nie wiem czy ktoś na niego spojrzy… Jeśli dojdzie do zamknięcia faktycznych ośrodków kultury lubelskiej, zobaczycie mnie w tłumie rzucającym jajkami w ratusz i dom pana posła od podpalania kotów.
Myśle ze jako Autor tej wypowiedzi moim obowiazkiem jest odnieść się do tych wszystkich bardzo istotnych głosów jakie pojawiły sie pod moim listem. Bardzo się ciesze ze przeczytaliście moja wypowiedz ,że reagujecie nie jesteście obojętni, nawet jeśli się nie zgadzacie z opinia jaką mam o życiu kulturalnym Lublina,to wasze głosy sa istotne dla mnie. Lublin obserwuje od lat,uczestnicząc w jego życiu kulturalnym bardziej lub mniej czynnie, i wiem że taka dyskusja w formie otwartego forum publicznego jest teraz niezędna naszemu miastu i jego tożsamości kulturalnej
Dyskusja nad jakością, celami, kierunkiem, wartościami.
Celem mojej wypowiedzi było zwrócenie uwagi na to że czas zastanowić się nad spuścizną kulturalną tego miasta, poszukać łączności z przeszłością, punktów odniesienia, docenić to co mamy, zrozumieć i wesprzeć. Nie warto toczyć sporów o to które Centrum kultury będzie najlepsze, i wypracuje najlepszy sposób zarządzania. Bo Centra Kultury to sytuacja wtórna, one sa stworzone po to by istniejącą kulturę wspierać a nie produkować ja od nowa, w oparciu o marketingowo polityczną retorykę. Twory takie mogą istnieć tyko w bardzo specyficznym środowisku, inkubowane przez dotacje i wsparcie polityków którzy chwilowo dostrzegają cel w takim działaniu.
Nie kwestionuje potrzeby istnienia centrów kultury, mysle jednak , ze konieczna jest wnikliwsza analiza tego jak one funkcjonują i czy ich działanie w rzeczywistości nie jest szkodliwe, a wyznaczone cele właściwe
W lublinie ostatnimi czasy kulturę kreowano, w jakimś konkretnym celu, robili to bardzo wartościowi i bardzo ambitni ludzie . ogromnego wkładu pracy jaki został zainwestowany z ich strony nawet nie próbuje kwestionować. Walka o ESK połączyła wiele środowisk twórczych pod jednym sztandarem, który niestety był sztucznym tworem, inkubatorem który dał nam poczucie bezpieczeństwa i możliwość działania. Inkubatora nie ma, przestał istnieć, rozpłynął się, miraż zniknął, nie miejmy złudzeń.
Powstaje pytanie co sie stanie ze spuścizna po tak aktywnej działalności kulturotwórczej, czy kultura Lublina to iluzja którą ktoś stworzył tylko po to żeby osiągnąć jasny cel. Czy TA kultura tak naprawdę narodziła się w nas samych, i już tak zostanie na zawsze, Czy my obywatele tego miasta jej potrzebujemy i pomimo tego że nadmuchany balon Esk zaczyna wiotczeć, będziemy pielęgnować to co zostało wypracowane, a ludzie odpowiedzialni za władze w tym mieście dalej będą wspierać. Bo przecież nie dla stolicy to wszystko tylko dla nas SAMYCH.
W tej sytuacji potrzebna jest naprawdę bardzo rzetelna analiza i kondycji i możliwości naszego Miasta. Mam wrażenie że w procesie dążenia do ESK pewne oczywiste procesy i proporcje zostały zaburzone, to jest jasne że nadszedł czas by wnikliwie przeanalizować sytuacje zaistniałą i dokonać świadomych pozbawionych już ambicjonerstwa decyzji które pozwolą na rowzój kultury w tym mieście na miarę jego możliwości.
Wszyscy ludzie wiedza że kapitał i potencjał jest ogromny dowody tego zostały dane w czasie walki o Stolice Kultury.
Pomimo tego że osobiście zawsze sceptycznie odnosiłem się do udziału Lublina w biegu po Stolice uważam że to ważne doświadczenie, pozostaje teraz kwestia umiejętnego przekierowania tej ogromnej energii jaka została wyzwolona. Zaś mój sceptycyzm zawsze wynikał z obawy o wyporność lubelskiej kultury i obawę ze przy zbyt dużym obciążeniu ugrzęźnie w mule.
Co do Tektury to uważam że tą swoistą Atlantyde powinniśmy zostawić, w spokoju. Wierze że pewne sytuacje wymagają odpowiedniego środowiska w którym mogą się rozwijać.
Ludzie z tektury nie potrzebują niczego poza przestrzenią w której mogą realizować swoje zmierzenia. Nie potrzebują ogromnych dotacji, politycznego wsparcia… choć tak naprawdę najlepiej zapytajmy społeczność Tektury czego potrzebuje, niech miasto nie uszczęśliwia tych dzielnych ludzi na siłę. Oni sami wiedzą czego im trzeba. Miałem przyjemność pracować z tymi ludzmi parokrotnie i problemy z jakimi oni muszą się borykać znajdują się na zupełnie innej liście niż ta z której władze tego miasta chcą ich obdarować. Dajmy im tego o co proszą a ja jestem pewien że oni w szczery i rzetelny sposób odpłaca nam się stokrotnie.
pozdrawiam
Piotr loulou Lużyński